Małe podsumowanie roku minionego.

Kolejny rok minął. Z jednej strony cieszy mnie ten fakt, z drugiej nie znoszę upływającego czasu. Jestem bogatsza o 365 kolejnych dni pełnych doświadczeń, ale też o 365 dni starsza, co już mnie tak nie cieszy. ;) Miewam czasem taki syndrom Piotrusia Pana, nie bardzo mam ochotę na dorosłość, choć jest nieunikniona. W tym minionym roku zdarzyło się bardzo wiele rzeczy. Zaczął się osobistą tragedią, potem było lepiej, później były jeszcze dwie tragedie i zakończył się dobrze. Rollercoaster jak się patrzy. Ale to może i dobrze, jak tyle się dzieje, to jest potrzebne, dzięki temu czuję, że żyję.

Ale przejdźmy do konkretów.
To był rok pod znakiem rozwoju, im więcej tym lepiej, duuużo zdjęć (choć jak dla mnie i tak za mało), dużo nowych twarzy, milion pomysłów, projektów.
To był też rok podróży, jak co lato – do miasta moich marzeń, mojego miejsca na ziemi – do Paryża. Tym razem nie samotnie, a z Przyjaciółką i sympatycznym brytyjczykiem imieniem Ryan.
Miesiąc spędzony w domu mojego Brata przywrócił mi siły do działania, dał odetchnąć i ukoić nerwy, a po powrocie zrobić kolejny krok naprzód.
To był też rok złamanych serc, głupich decyzji i “niewiemczegochcenia”. Jednak wyszliśmy z tego cało, posklejani i odkurzeni. Pacjent wraca do zdrowia.

A więc podsumowując fotograficznie:

Rok zaczął się od ciebie. Śpij słodko…

fot. M.Popławski

fot. J. Rusiniak (portfolio)

Uczestniczyłam w kilku sesjach, dla odmiany z drugiej strony obiektywu. Dobrze czasem poćwiczyć modelkowanie, jednak zdecydowanie wolę trzymać aparat w rękach podczas sesji. ;)
Poza tym miała miejsce jeszcze jedna, specjalna sesja, całkiem niedawno. A specjalna, bo pierwsza Nasza, która nie polegała na samych wygłupach i na prawdę zaowocowała w fajne zdjęcia…
No dobra, trochę wygłupów musi być. :)

No i moje życie, miłość, pasja i oddychanie, czyli fotografia.
Zrobiłam podsumowanie prac z całego roku, najważniejsze sesje komercyjne i prywatne. Trochę tego było.
Dziękuję za pomoc wszystkim, cudownie się z Wami współpracowało.

Poza tym wszystkim był jeszcze wspomniany Paryż

Czas pędzi tak nieubłaganie, że mnie przeraża. Z każdym rokiem mam trochę więcej samoświadomości, coraz bardziej wiem, czego chcę i do czego dążę.
Rok miniony był dla mnie jeszcze pełen niespodzianek, jednak na obecny mam już całkiem niezły plan. I myślę, że się uda.
Przede wszystkim chcę zrobić ogromny krok naprzód w kwestii mojego portfolio. Jeszcze lepiej, więcej, dokładniej, ciekawiej, więcej duszy i emocji
Chciałabym też w końcu założyć firmę, zabieram się do tego już od dłuższego czasu – pora zrealizować plan.
Z pewnością w tym roku dojdzie do skutku moja odkładana z różnych przyczyn wystawa.
Marzy mi się również edytorial dla czasopisma o tematyce fashion/foto/lifestyle.
Ale przede wszystkim, na pierwszym miejscu tej listy i absolutnie priorytetowo – chcę być szczęśliwa i niczego nie żałować.

Czego i Wam wszystkim życzę w Nowym Roku.

~ - autor: alchornea w dniu 10/01/2010.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.